Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
110 postów 445 komentarzy

Tak to widzę

Krzysztof Zagozda - Krzysztof Zagozda, Przewodniczący Błękitnej Polski

Bydgoski sąd biskupi kontra masoneria. Kontakt bezpośredni

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W parę chwil pokonałem kilkadziesiąt metrów dzielących sąd od pałacu biskupiego, wpisałem się do księgi petentów, zapukałem, uchyliłem drzwi i usłyszałem: czekać.

Czytelnikom nie znającym tematu krótko streszczę to, co dotąd zaszło. Otóż 21 marca br. w bydgoskim kościele parafialnym pw. Świętej Trójcy odbył się raut masońskiej organizacji Rotary Club, współpracy z którą zabraniają oficjalne dokumenty Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Na kilkanaście godzin przed tym wydarzeniem publicznie bezskutecznie poprosiłem proboszcza tejże parafii o wycofanie swojej zgodny na to przedsięwzięcie. Po kilku dniach „Gazeta Wyborcza” opublikowała w wersji drukowanej i internetowej paszkwil, w którym zaatakowała mnie posługując się stekiem kłamstw i manipulacji. Wytłumaczenie nasuwało się samo: raut w kościele prowadził były długoletni redaktor naczelny bydgoskiej mutacji „Gazety Wyborczej”. Potem ruszyła lawina e-maili. Anonimowi najczęściej autorzy zarzucali mi albo zaściankowość i ciemnotę, albo chęć zrobienia sobie reklamy kosztem wspaniałego kapłana. Tym pierwszym nie odpowiadałem, a drugim odpisywałem w te słowa: nikogo nie osądzam, uczyni to w sposób odpowiedzialny sąd kościelny. Skoro zgorszenie miało charakter publiczny, należy w sposób publiczny je potępić, a sprawców – być może – ukarać. Tę zapowiedź zrealizowałem 28 kwietnia, wysyłając do Sądu Biskupiego Diecezji Bydgoskiej skargę powodową rozpoczynającą proces sądowy. Treść tego pisma upubliczniłem. Z Poczty Polskiej otrzymałem informację o doręczeniu przesyłki adresatowi w dniu 5 maja.

Po kilkunastu dniach daremnego oczekiwania na jakikolwiek sygnał ze strony kościelnych urzędników, udałem się dziś (23 maja 2016 r.) do siedziby sądu. Ledwo zdążyłem się przedstawić, od obecnego tam księdza usłyszałem, że mojego pisma nie mają i: „wicie, rozumicie, przyjdźcie zaś”. Gdy oświadczyłem na to, że mam potwierdzenie z poczty o dostarczeniu przesyłki, ksiądz uznał, że być może ktoś je wziął (sic!). Poprosiłem go wówczas, by się przedstawił. Okazało się, że to... sądowy notariusz! Nie potrafił jednak odpowiedzieć mi na pytanie o prowadzenie księgi korespondencji przychodzącej, o ewentualne pokwitowanie pobrania przesłanych przeze mnie dokumentów przez któregoś z pracowników sądu. Nie dał mi również regulaminu pracy sądu biskupiego, o co grzecznie poprosiłem. Wybrał parę numerów telefonicznych, z kimś porozmawiał i zaproponował spotkanie z kanclerzem kurii.

W parę chwil pokonałem kilkadziesiąt metrów dzielących sąd od pałacu biskupiego, wpisałem się do księgi petentów, zapukałem, uchyliłem drzwi i usłyszałem: czekać. Po dziesięciu minutach zostałem przyjęty. Początkowo wyczułem lekceważenie w głosie i postawie księdza kanclerza. Na szczęście z każdą chwilą rosło u niego zrozumienie (nie wiem, czy to dobre słowo) wagi sprawy. Fakt, że w bydgoskim sądzie mogłoby dojść do bezprecedensowej rozprawy z pewnością go nie ucieszył. W gabinecie był obecny jeszcze jeden kapłan (niestety, nie poprosiłem, by się przedstawił). Zadał mi parę pytań, dziwnie się przy tym uśmiechając. Zapytał, czy kontaktowałem się z pozwanym, czy wiem, że to wikariusz generalny diecezji, czy potrafię powiedzieć, w jaki sposób reklamowano to rotariańskie przedsięwzięcie (sic!) i czy byłem na nim obecny. Powiedziałem mu o swoim niewysłuchanym apelu skierowanym do księdza proboszcza i o tym, że nauczanie Kościoła w sprawach organizacji masońskich obejmuje wszystkich, świeckich i duchownych, niezależnie od sprawowanych przez nich godności. W masońskim raucie nie uczestniczyłem, bo słucham Magisterium Kościoła, a ścieżek rotariańskiego marketingu nie śledzę. Po chwili poproszono, bym znów zaczekał na korytarzu.

Po około kwadransie przed drzwiami kanclerskiego gabinetu pojawiła się zakonnica, która zapewne z racji posługi w sądzie biskupim była świadkiem mojej rozmowy z księdzem notariuszem. W ręku niosła... moją skargę powodową. Minęły kolejne minuty. Wyszedł ksiądz kanclerz. Powiedział, że właśnie otrzymał przesłane przeze mnie dokumenty i musi mieć czas by się z nimi zapoznać. Obiecał, że w ciągu 14 dni otrzymam odpowiedź na piśmie. Poprosiłem go wówczas, by zadzwonił do sądu i nakazał mi wydanie regulaminu pracy tejże instytucji. I tak się rozstaliśmy.

Po dwóch minutach znów byłem w sądzie. Poprosiłem o ten nieszczęsny regulamin. Wyszedł do mnie sam ksiądz oficjał, czyli szef tego sądu. Najpierw usłyszałem od niego, że mam sobie sam znaleźć regulamin sądu w internecie, a następnie, że sąd nie posiada regulaminu, bo nie ma takiego obowiązku. Na koniec, na mój zarzut o bałagan i niekompetencję pracowników podlegającej mu instytucji raczył rzec, że oni – czyli sąd – są tu tylko od stwierdzania nieważności sakramentów małżeńskich. Innymi sprawami się nie zajmują, a tę „moją” przekazali już dawno kanclerzowi. Wówczas mnie trochę poniosło, wszak sam niedawno widziałem tę zakonnicę truchtającą z moim pismem. Ksiądz oficjał odwrócił się na pięcie i powrócił do swoich obowiązków. Wszak trwało właśnie przesłuchanie kolejnych petentów znudzonych swoim małżeństwem.

O przyłapaniu księdza oficjała na – nazwę to delikatnie – rozminięciu się z prawdą nie omieszkałem natychmiast powiadomić księdza kanclerza. Był wzburzony. – Przecież sam pan widział, że dopiero mi to teraz przyniesiono. Po raz wtóry przyobiecał czternastodniowy termin udzielenia odpowiedzi. – Tak czy owak, skoro jest skarga powodowa, rozprawa musi się odbyć – podsumowałem ten etap walki o kościelną normalność. Ksiądz kanclerz przytaknął.

Dlaczego zdecydowałem się na pełną jawność wszystkiego, co ma związek z tą sprawą? Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że zgorszenie miało taki właśnie charakter, publicznie i z premedytacją lekceważąc naukę Kościoła. Po drugie – tylko pełna jawność może zapobiec zamieceniu skandalu pod dywan.

Nie ja rozlałem to mleko.

cdn.

Krzysztof Zagozda

Obserwuj na bieżąco:

www.facebook.com/events/1715200575426232/

KOMENTARZE

  • @
    cyt://Otóż 21 marca br. w bydgoskim kościele parafialnym pw. Świętej Trójcy odbył się raut masońskiej organizacji Rotary Club,//

    To było w marcu, a w kwietniu papież Franciszek wita członków Rotary na specjalnej jubileuszowej audiencji.

    //On April 30, 2016 Pope Francis greeted Rotary members at a special Jubilee audience.
    According to Vatican Radio nearly 9,000 Rotary members attended the Jubilee Audience in St. Peter’s Square at the invitation of Pope Francis. Rotary kicked off the Rotarian Jubilee the day before with a conference on the challenges refugees are facing worldwide.

    The conference was organized by the Jesuit Refugee Service – in partnership with Rotary, UNHCR and WFP – and entitled “Helping Refugees to Start Over”//
  • @Arjanek 09:45:07
    Właśnie dzisiaj czytałam, jak ,,papież" porównał narzucanie islamu przez ISIS do wysyłania apostołów przez Chrystusa, aby nauczali wiary. Zapomniał, że Chrystus nie polecał Apostołom aby obcinali głowy, gwałcili, brali niewolnice seksualne albo narzucali haracze tym, którzy nie chcieli zmienić wiary.
  • SŁUSZNIE NIECH ORGANIZATOR RAUTU MASOŃSKIEGO WYSPOWIADA SIĘ PRZED SĄDEM KOŚCIELNYM
    Pozdrawiam z Gdańska i pozdrowić proszę też Stefana Pastuszewskiego Radnego w Bydgoszczy.Onegdaj mieszkałem w Bydgoszczy 3 lat i pamiętam, że lewica tam brylowała w kościele na uroczystościach 500 lecia FARY!?Niedawno odwiedziłem Waszą panią Prezydent od spraw komunalnych..Duża Kobieta!?

    www.fundacja-slawpol.eu
    Prezydent
    Sławomir Ziembiński
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 14:19:20
    Dziękuję za pozdrowienia. Sprawa będzie teraz nabierać dynamiki i z pewnością nie będzie miała charakteru wyłącznie lokalnego.
  • ROTARY CLUB
    Rotary is a Masonic Jewish organization of business and professional leaders that claims to provide humanitarian service to improve human relations, encouraging high ethical standards in all vocations and building goodwill and peace in the world.

    Rotary is an English word derived from "rotation". The organization was named as such because meetings were held in members' houses or offices by rotation. The presidency of the organization is still assumed by members by rotation as well. The clubs have chosen a distinctive emblem, which is a "gear wheel" in two colors, golden and blue, with 24 cogs and six golden spokes within the circle. Each two opposite sides constitute a diameter within the circle of the gear. They all constitute three diameters that cross in the center. When the starting point for each diameter is connected to the ends of the other two diameters, this constitutes the six-pointed star, surrounded by the two English words "Rotary" and "International".
    The golden and blue colors are of the Jews' sacred colors with which they decorate the roofs of their monasteries, temples and Masonic lodges. These two colors are now the colors of the flag of the member states of the European Common Market.

    (PS: Czlonkowie uwielbiaja blekitne krawaty - symbol lojalnosci dla Izraela.)
  • Lawina: Warszawa Złota 44, Rotary International Club
    https://youtu.be/Z-wZVS3Qq5A
  • --------ZDZICH
    --dziwne ! nie ma jego komentarza .
  • @ninanonimowa 22:19:43
    Ta szlachetna organizacja, ... "Błękitna"? O .. "Błękitną Polskę"??
    Szczęka mi opadła, ręce zadrżały.
  • @Zdzich 17:24:12
    Żeby pisać o masonerii trzeba znać jej tło historyczne jej rozwoju i cele statutowe dla różnych frakcji. Masoneria to termin bardzo ogólny, był synonimem dzisiejszych partii w okresie odrodzenia i reformacji. Były loże związane z protestantami, kościołem katolickim i żydowskie. Te ostatnie nie powstały na bazie ziemiaństwa i chrześcijaństwa i były zagrożenie dla naszego systemu wartości. Czego sami członkowie tych bractw nie ukrywali.
    Rotary Club czy Bilderberga Club to loże amerykańsko-żydowska, ale już np. Opus Dei to loża katolicka. Oczywiście obecnie wielu członków Rotary Club, czy Opus Dei nie wie nawet że należy do masonerii. Wynika to ze zmian historycznych, statutowych i stopnia wtajemniczenia.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY