Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
110 postów 445 komentarzy

Tak to widzę

Krzysztof Zagozda - Krzysztof Zagozda, Przewodniczący Błękitnej Polski

Wielka tajemnica III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego zamordowano Piotra Jaroszewicza?

 

          1 września niepostrzeżenie minęła dwudziesta trzecia rocznica tragicznej śmierci Alicji Solskiej i Piotra Jaroszewicza, w latach 1952-80 wicepremiera i premiera rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Co ciekawe, zostali oni zamordowani już pierwszej nocy po tym, jak Henryk Majewski, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, pozbawił Jaroszewicza i innych komunistycznych dygnitarzy dotychczasowej ochrony ze strony agentów BOR. Policyjne śledztwo, w którym jedną z głównych ról odegrał Dariusz Janas (pnący się odtąd bardzo szybko po szczeblach resortowej kariery), mogłoby trafić na karty podręczników kryminalistyki jako wzór nieudolności i złamania wszelkich możliwych procedur. Policjanci obecni na miejscu przestępstwa nie tylko skutecznie pozacierali większość śladów pozostawionych przez sprawców, ale parę lat później „zgubili” nawet folie z odciskami palców zdjętych z narzędzia zbrodni. Co prawda udało im się postawić przed sądem kilku prymitywnych kryminalistów, jednak dowody na ich sprawstwo były tak kruche, że w końcu sam oskarżyciel wniósł o ich uniewinnienie. Opinia publiczna nie bardzo przejęła się tym wszystkim, bo – jak powszechnie wtedy mówiono – „starego komucha dosięgła ręka sprawiedliwości”.

 

           Ręka – tak, ale czyja?

 

           Odtąd do tej sprawy wracali wyłącznie dziennikarze. Postawili oni kilka hipotez, mniej lub bardziej siermiężnie tłumaczących powody zamordowania Jaroszewiczów. Według jednych motywem zbrodni były rodzinne nieporozumienia o podłożu finansowym, wszak nie odnaleziono testamentu byłego premiera, a o istnieniu takiego dokumentu zaświadczało parę osób. Inne teorie dopatrywały się rozwiązania tajemnicy w przechowywaniu przez Jaroszewicza tajnego niemieckiego archiwum, zawierającego informacje o kolaborowaniu z III Rzeszą wielu późniejszych ważnych polityków europejskich. Byli też tacy, którzy wskazywali na tzw. rosyjski ślad. Ich zdaniem powodem śmierci Jaroszewicza była jego rzekoma wiedza o tym, że podczas wojny NKWD zastąpiła sobowtórami-agentami wiele prominentnych osobistości życia politycznego ZSRR i jego państw satelickich, z Wojciechem Jaruzelskim na czele! A już za najbardziej karkołomną należy uznać tę mówiącą o mordercach z KGB, szukających u Jaroszewicza tajnych dokumentów RWPG z lat 60-tych ubiegłego wieku! Czyż nie mamy tu do czynienia nie tylko ze świadomym gubieniem tropów, ale i z celową ich nadprodukcją?

 

           Alicja Solska – żona z przydziału?

 

           Jedną ze skrzętnie skrywanych do dziś tajemnic okresu powojennego są „małżeństwa z rozsądku” zawierane przez tych, którzy marzyli o wielkich karierach w obrębie aparatu władzy nowego organizmu państwowego. Schemat był zawsze ten sam: dobrze zapowiadającemu się kandydatowi na dygnitarza przedstawiano propozycję zawarcia związku małżeńskiego z konkretną kobietą, związaną ze strukturą tajnych służb. Zgoda na taki układ szeroko otwierała przed nim drzwi kariery, brak zgody te drzwi często na zawsze zamykał. Żadną przeszkodą nie było tu nawet pozostawanie w związku małżeńskim. Na porządku dziennym były szybkie rozwody bądź inne formy pozbywania się dotychczasowych żon. O okolicznościach śmierci pierwszej żony Jaroszewicza, Oksany, nie wiadomo nic ponad to, że zmarła ona w 1952 r. W tym czasie Jaroszewicz znał już Alicję Solską, powabną czarnooką dziennikarkę „Trybuny Ludu”, o przeszłości kombatanckiej w Armii Ludowej (przynajmniej według trudnej do zweryfikowania wersji oficjalnej), będącej tuż po rozwodzie z płk. Pawłem Solskim (właściwe nazwisko – Pinkus Solski). Kariera polityczna Jaroszewicza nabrała wielkiego rozpędu. Ślub Jaroszewicza z Solską zbiegł się w czasie z objęciem przez niego funkcji wicepremiera. W podwarszawskim Aninie, w willi należącej wcześniej do Juliana Tuwima, zamieszkali razem z dziećmi ze swoich pierwszych małżeństw. Solska od początku apodyktycznie decydowała o wszystkim. Tak długo i skutecznie dokuczała Andrzejowi, dziecku Piotra i Oksany, aż premier zgodził się usunąć syna z domu rodzinnego. Nawet groźny pies, późniejszy niemy świadek zbrodni, uznawał tylko zwierzchnictwo Solskiej. Co ciekawe, w dniu zabójstwa do domu Jaroszewiczów miała przyjechać z Gdańska ekipa telewizyjna, by wykonać fotokopię archiwum Piotra Jaroszewicza. Według relacji jednego z dziennikarzy, tuż przed ich wyjazdem do Anina zadzwoniła Alicja Solska i spotkanie odwołała!

 

           Śmierć śmierci nierówna

 

           Znamienne jest to, że wszelkie doniesienia medialne mówią o torturowaniu zarówno Jaroszewicza, jak i Solskiej. Nie do końca jest to prawdą. Byłemu premierowi rzeczywiście zadano wiele cierpień, zanim go uduszono. Jednak na ciele jego małżonki nie stwierdzono żadnych ran poza tą śmiertelną, zadaną wystrzałem ze sztucera. Komu i dlaczego do dziś zależy na upowszechnieniu się takiej nieprawdziwej wersji i zafałszowaniu stanu faktycznego? Czy krwawy mord na Jaroszewiczu, jak sądzą niektórzy, mógł mieć charakter rytualny? Zastanawiać musi też fakt, że sprawcy – ku wygodzie skrępowanej Solskiej – położyli pod jej głowę miękką kołderkę. Mordercy-dżentelmeni? Bo skoro chcieli coś wymóc na Jaroszewiczu, dlaczego nie uderzyli w najsłabszy punkt każdego mężczyzny: w jego żonę? I kolejne pytanie: z jakiego powodu zdecydowali się zastrzelić Solską w środku nocy i tym samym zaryzykować podniesienie alarmu przez licznych sąsiadów Jaroszewiczów? Czuli się całkowicie bezpieczni, bo wiedzieli, że nikt nie przeszkodzi im w wykonaniu powierzonego zadania? I na koniec: według śledczych ktoś, jeszcze przed pojawieniem się zabójców, podał środki odurzające agresywnemu i czujnemu psu Jaroszewiczów. Ktoś, komu zwierzę ufało. Czy w jakiś sposób łączy się z tym fakt, że zaledwie kilkanaście godzin przed morderstwem w podróż powrotną do Stanów Zjednoczonych udała się, goszcząca przez jakiś czas w willi w Aninie, wnuczka Alicji Solskiej?

 

           Długie ręce twórców nowej Polski?

 

           Jedno jest pewne: ci, którzy na tyle obawiali się wiedzy Piotra Jaroszewicza, by go zabić, musieli czuć się bezkarnie w realiach III Rzeczypospolitej. Ułomne śledztwo sprowadzane na fałszywe tory, niepodjęcie przez policję i prokuraturę rokujących tropów, niszczenie dowodów rzeczowych i manipulacje medialne wskazują na szerokie wpływy mocodawców tej zbrodni, najszersze z możliwych. Czas zatem postawić najważniejsze pytania: czy za śmiercią Jaroszewicza stoją ci, którzy stanowią rzeczywistą, ponadpolityczną i ponadpartyjną władzę w nowej Polsce? Czy władza ta wykazuje cechy ciągłości z tymi siłami, które stały za błyskotliwymi karierami wojskowymi i politycznymi okresu stalinowskiego? Jaroszewicz, jako długoletni członek władz PRL-u, musiał mieć dostęp do dossier osób należących do tzw. opozycji demokratycznej, orientować się w ich bolszewickich biografiach, znać prawdziwe nazwiska i ubeckie koligacje rodzinne, a w końcu – wiedzieć o ich zagranicznych umocowaniach. Ten kierunek dociekań znajduje potwierdzenie we wspomnieniach partyjnego kolegi Jaroszewicza – Albina Siwaka., który na łamach swojej książki relacjonował ich ostatnie spotkanie, do którego doszło w Aninie, niedługo przed tragicznymi wydarzeniami. Jaroszewicz miał mu powiedzieć: Ciekaw jestem, jak będą wyglądały gęby tych rzekomych bojowników „o wolną Polskę”, gdy w swojej książce napiszę, którzy z nich, od kogo i ile brali miesięcznie za dostarczanie nam informacji. Pokażę Polakom kserokopie list płac wszystkich konfidentów, którzy pracowali dla MSW. Decyduję się napisać i opublikować! Oni nie są tacy głupi, żeby podać mnie do sądu, bo dopiero wtedy daliby mi możliwość publicznego powiedzenia tego, jak oszukiwali naród. Dlatego do sądu oni nie dopuszczą, raczej coś innego mogą zmajstrować.I czyż nie zmajstrowali?

 

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "Aspektu Polskiego"

 

 

KOMENTARZE

  • jest to też przestroga dla tych...
    kobiet wystawionych na slużbę do "małżeństwa"
  • @Jan Paweł 13:14:24
    Chyba wyślę ten tekst na skrzynkę mailową Pierwszej Damy :)
  • Mord na Piotrze Jaroszewiczu, Tadueszu Steciu, Jerzym Fonkowiczu
    https://wiernipolsce1.files.wordpress.com/2015/03/img-archiwumallegro-pl.jpg

    P.Jaroszewicz 13 września 1944 powołany został na stanowisko szefa Zarządu Polityczno-Wychowawczego 1 Armii WP (sprzeciwiał się temu na posiedzeniu Biura Politycznego PPR Jakub Berman, twierdząc że Jaroszewicz nie jest komunistą).
    Nieodzowna wydaje się w tym miejscu notka o J.Bermanie:
    od 1928 roku żonaty z Gustawą z d. Grynberg (1900–1978), z którą miał córkę Lucynę (ur. 1929), żonę Feliksa Tycha. Feliks Tych (ur. 31 lipca 1929 w Warszawie) – „polski” historyk i publicysta, polonofob, w latach 1995–2006 dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. W latach 1971–1987 pracował w Centralnym Archiwum Komitetu Centralnego PZPR.
    W 1983 na polecenie gen.W.Jaruzelskiego (Jaruzelski służył w Informacji Wojskowej, a jego oficerem prowadzącym był Cz.Kiszczak) żydowski zbrodniarz J.Berman został odznaczony medalem Krajowej Rady Narodowej.

    Wróćmy do P.Jaroszewicza
    W 1945r. pułk. LWP P.Jaroszewicz oraz oficerowie T.Steć i J.Fonkowicz, w pałacu w Radomierzycach pod Zgorzelcem weszli w posiadanie części tajnego wojennego archiwum Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Archiwum zawierało m.in. listy konfidentów gestapo, kompromitujące szanowanych obywateli i polityków Zachodu oraz pozostawionych przez gestapo na ziemiach polskich agentów – żydowskich folksdojczy (zasadniczo folkslisty przeznaczone były wyłącznie dla Żydów, którzy wcześniej musieli zmienić wyznanie na ewangelicko-augsburskie).
    Małżeństwo Jaroszewiczów okrutnie torturowano. Jaroszewiczowi przybito stopy do podłogi. Zostali zamordowani 1 września 1992r., czyli już w III żydo-RP.
    Kilka miesięcy później torturowano i zamordowano T.Stecia.
    W podobny sposób w 1997r. zamordowano J.Fonkowicza.

    Sadząc po sposobie, w jaki zostali zamordowani kolejno ci trzej oficerowie, można wnioskować, że mordercom nie udało się przejąć obciążających żydo-reżimową elitę dokumentów. Nie jest wykluczone, że morderstwa dokonali agenci Mossadu.

    Dochodzenie w sprawie mordu umorzono. Z akt sprawy zniknęła ważna dokumentacja (?).
  • Nie było dekomunizacji
    zbrodniarze są wśród nas, ciąg dalszy morderstw politycznych nastąpił i jest otwarty. Nie można budować praworządności na kryminogennych podwalinach. Dlatego mamy to, co mamy.
  • @wercia 10:00:28
    "Nie było dekomunizacji"
    A dlaczego nie było? Kto był decydentem w okresie tzw. transformacji ?
    Oduraczonemu społeczeństwu wciśnięto do łbów, że to Moskwa sobie tego nie życzyła , bo wicie, rozumicie to moskiewskie WSI rozdawało karty.
    A jaka była prawda? Coś na ten temat powiedział Maciej Zalewski , na początku prezydentury Wałęsy polityk Porozumienia Centrum i sekretarz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z filmowcem Jerzym Zalewskim, co ten utrwalił w swojej książce pt. "Dwa kolory" :

    „Czego dowiedziałem się w Ameryce - tak ma być. Drugą lekcję otrzymałem, kiedy byłem w BBN i kiedy rozmawiałem z szefem CIA, który też mi powiedział, że tak ma być: „Zostawcie tych agentów, zostawcie tych szpiegów, wszyscy jak mieli być odwróceni, to zostali odwróceni, pracują na rzecz nowego układu. Zostawcie to w świętym spokoju. Wszystkie wasze pomysły są pomysłami idealistów, którzy nie rozumieją układu. Tak ma być”."

    Dlaczego PIS i A.Macierewicz prowadzący weryfikację WSI nie ujawnili Polakom prawdy, że to USA i Izrael były zainteresowane brakiem weryfikacji służb wojskowych PRL-u, gdyż to z nimi(tymi służbami) przeprowadzali operację przejęcia(skolonizowania Polski jak ten proceder nazwał profesor W.Kieżun w swojej książce pt. "Patologia transformacji", za co został przez "prawicowych " publicystów zlinczowany)?
    Ano dlatego, że PIS i A.Macierewicz to stronnictwo amerykańsko żydowskie i chroni interesy swych mocodawców poprzez utrzymywanie w ciemnocie swoich sfanatyzowanych fanów.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY